Kura w białym sosie

Kura w białym sosie to coś z gatunku “Must be” na Kaszubach. Czy to świąteczny, czy to niedzielny obiad, któraś pani ze stada musi oddać życie, by domownicy i ewentualni goście byli usatysfakcjonowani smakiem tej tradycyjnej kaszubskiej potrawy.

Niedzielę Palmową spędziłem w Chmielnie, by w warunkach izolacyjnych oceniać babki wielkanocne w tradycyjnym konkursie. Obowiązki przewodniczącego jury wykonałem sumiennie i następnie udałem się po zaopatrzenie do zaprzyjaźnionych osób.

Pomijam nieco inne miejsca, ale na wybudowaniu koło Kożyczkowa, gdzie miałem odebrać garść regionalnych produktów kulinarnych zobaczyłem w kuchni kurę w białym sosie. Wyglądała tak apetycznie, że aż pot poszedł mi po plecach. Na szczęście Pani Danka ma miękkie serce dla mnie i zapakowała mi kawał niedzielnego obiadu do domu.

Jadłem różne kury w białym sosie, czy też frykasy z kury, ale w żadnej z dotychczas weryfikownych wersji nie spotkałem tak jedwabistego sosu, tak doskonałego balansu między kwaśnym agrestem a słodką zalewą, które aromatyzowały sos.